
Pierre Aubameyang poprowadził Gabon do zwycięstwa (fot. mtnfootball.com)
Po niesamowitej końcówce i golu w 97. minucie reprezentacja Gabonu pokonała Maroko 3:2 i może być pewna awansu do dalszych gier. Bramki strzelali kolejno Kharja, Aubameyang, Cousin, jeszcze raz Kharja oraz Zita.
Mecz od pierwszych minut toczył się pod dyktando reprezentacji Maroka. Zawodnicy z Gabonu mieli wielki problem z opuszczeniem własnej połowy, podczas gdy ich rywale bardzo odważnie poczynali sobie w ataku. Pod nieobecność Marouane'a Chamakha i Adela Taarabta formacja ofensywna prezentowała się nadspodziewanie dobrze. Hadji nieźle dowodził poczynaniami kolegów. Sprawnie funkcjonowały też marokańskie skrzydła. Gabon na swoją pierwszą niezłą okazję musiał czekać do 10. minuty. Chociaż tak naprawdę wbiegnięcia w pole karne i zgubienia piłki nie można nazwać niezłą okazją. Mouloungui się starał, to jedyny plus. Takie szybkie kontry zakończone stratą wraz z upływem czasu stawały się znakiem firmowym graczy w żółtych trykotach. Maroko atakowało spokojnie, wolniej i dokładniej. W 25. minucie ich cierpliwość została nagrodzona golem. Kharja wykorzystał świetne podanie Belhandy i nic nie robiąc sobie z asysty obrońcy, wpakował futbolówkę do siatki.
Gabon chciał szybko odpowiedzieć, ale strzał Madindy był bardzo niecelny. Po wyjściu na prowadzenie Marokańczycy niespodziewanie się nieco cofnęli. Nie poszli za ciosem, nie dobili podłamanego rywala. Dali mu za to miejsce do ataków, co mogło się szybko zemścić. W 30. minucie dobrą okazję zmarnował Mouloungui. W ostatnim fragmencie pierwszej połowy można było odnieść wrażenie, że Kharja sam walczy z całą drużyną rywala. I – o zgrozo – daje sobie całkiem nieźle radę. Wśród Gabończyków zdecydowanie wyróżniał się Aubameyang. Na słowa uznania zasłużył też defensywny pomocnik Moubamba, który w okolicach 40. minuty dwa razy zagroził bramce strzeżonej przez Lemyaghriego. Do końca pierwszej połowy atakowali praktycznie tylko gracze w żółtych koszulkach. Niestety ich starania nie zostały w żaden sposób nagrodzone. Na przerwę obie jedenastki schodziły przy stanie 1:0 dla Maroka.
Już na początku drugiej części meczu obaj trenerzy zdecydowali się dokonać po jednej zmianie. Szkoleniowiec Marokańczyków postawił na Amrabata w miejsce El Arabiego, a szkoleniowiec Gabonu zrezygnował z usług N'Guemy i zdecydował się posłać do boju Cousina. O tym, że Gernot Roth miał nosa, przekonaliśmy się szybko. Już kilka minut po rozpoczęciu drugiej połowy Cousin mógł i powinien wyprowadzić „Czarne Pantery” na prowadzenie. Aubameyang bardzo się namęczył, by wypracować koledze dogodną okazję strzelecką. Przebiegł kilkadziesiąt metrów, minął jednego obrońcę, drugiego zgubił zwodem i wystawił futbolówkę. Cousinowi pozostało tylko trafić do siatki. Nie udało się – piłka trafiła w bramkarza.
Stroną przeważającą od początku był Gabon. Marokańczycy głównie się bronili, licząc, że uda się dowieźć minimalną przewagę do ostatniego gwizdka. W okolicach 65. minuty sytuacja zaczęła robić się nieco dramatyczna – „Czarne Pantery” nie wychodziły z pola karnego rywala. Trener „Lwów Atlasu” wolał nie ryzykować i na dwadzieścia kilka minut przed ostatnim gwizdkiem wpuścił na boisko Adela Taarabta. Pojawienie się na murawie gwiazdora QPR niczego nie zmieniło. Gabon zepchnął Maroko do desperackiej obrony i czekał, aż zasieki pękną. Pękły w minucie 77. Najpierw do siatki trafił najlepszy dziś na boisku Aubameyang, a dwie minuty później niewiele mu ustępujący Cousine. W mgnieniu oka sytuacja przewróciła się do góry nogami. Teraz to Maroko musiało atakować. Musiało, ale zupełnie nie potrafiło. Potrafili za to rywale, którzy jeszcze przed ostatnim gwizdkiem wypracowali sobie kilka niezłych okazji. Przy najgroźniejszej – uderzeniu z rzutu wolnego – znakomicie interweniował bramkarz. Aż nagle ostatnia kontra Maroka, taka z rodzaju desperackich, zakończyła się podyktowaniem rzutu karnego. Do piłki podszedł Kharja i pewnym strzałem po ziemi w prawy róg wyrównał wynik spotkania. Żeby było jeszcze weselej, w ostatniej minucie doliczonego czasu gry zawodnicy w czerwonych trykotach mieli okazję, by zdobyć bramkę na 3:2. Nie udało się.
Zobacz komentarze (4) »
Dodaj komentarz »
© 2009-11 | iGol.mobi