
Real Madryt do meczu przystąpi lekko osłabiony. Kontuzje ciągle leczą Khedira i Di Maria, a z powodu pięciu żółtych kartek pauzuje Sergio Ramos. Reszta składu jest zdrowa, podbudowana dobrym meczem w Pucharze Króla i żądna pogromu. Właściwie każda drużyna, która przyjeżdża na Santiago Bernabeu musi spodziewać się straty trzech, czterech albo pięciu bramek. Takie są zasady.
Saragossa w Madrycie stawi się, jak twierdzą jej piłkarze, z wielkimi nadziejami. Juan Carlos, były zawodnik rezerw Realu, wierzy, że z odpowiednim nastawieniem klub może się utrzymać. Problem w tym, że na razie takiego nastawienia nie ma. Prezes Agapito Iglesias ściągnął paru nowych zawodników, licząc, że tak jak przed rokiem uda się pozostać w La Liga. Dziennikarze twierdzą, że Manolo Jimenez na Bernabeu zagra dwoma napastnikami, przesuwając ze skrzydła Angela Lafitę. Legendarny defensor Sevilli chyba postradał rozum. W otwartą piłkę w Madrycie może bawić się drużyna klasy Athleticu albo chociażby Malagi. Saragossa nie ma piłkarzy, by tak grać. Nie zdziwicie się, jeśli po ostatnim gwizdku na tablicy wyników zobaczycie coś w rodzaju 7:0.
Villarreal CF – FC Barcelona
Kolejne spotkanie, w którym faworytowi nic złego zdarzyć się nie
może. Co prawda Villarreal to nie Saragossa, ale Katalończycy i tak
muszą wygrać. Jeśli jakimś cudem nie wygrają, będzie to wina tylko
i wyłącznie kontuzji, które ostatnio dziesiątkują kadrę Barcelony.
W ostatnim meczu urazy złapali Iniesta i Alexis. Dwie dziury w
formacji napadu trzeba będzie czymś zalepić. Miejsce Iniesty
powinien zająć Thiago, miejsce Alexisa – Pedro. Obaj zmiennicy to
klasowi piłkarze, ale spadek jakości powinien i tak być
odczuwalny.
Borja Valero twierdzi, że cała drużyna uważnie oglądała ostatni mecz Barcelony i ma zamiar powtórzyć taktykę Realu. Lewantyńczycy chcą odważnie zaatakować, nie kalkulować i liczyć, że się uda. Taktyka iście samobójcza. Szanse na sukces bliskie zeru. Zwłaszcza jeśli w drużynie praktycznie nie ma się napastników. Marco Ruben trafia regularnie, ale umiejętności nie pozwolą mu przesądzić o wyniku meczu z takim rywalem jak Barcelona. Joselu to z kolei chłopak, który niedawno wyszedł ze szkółki, szanse na to, że w sobotę zje go trema, są wielkie. A inni napastnicy? Nie ma. Na ławce nie zasiądzie żaden zmiennik.
Racing Santander – Valencia CF
Tak się złożyło, że w tej kolejce trzy najlepsze drużyny mają
stosunkowo łatwe mecze. Valencii przyjdzie mierzyć się z Racingiem
Santander. Kantabryjczycy do niedawna znajdowali się w strefie
spadkowej. Ostatnio z niej uciekli, ale niewykluczone, że już w
niedzielę z powrotem się tam zameldują. W zimowym okienku
transferowym klub z Estadio El Sardinero opuściło dwóch ważnych
zawodników. Oscar Serrano powędrował do Levante, a Ariel Nahuelpan
na razie nigdzie nie powędrował, ale pewnie powędruje, bo to
solidny napastnik. Bardzo złą wiadomością był dla Racingu transfer
Martina Caceresa z Sevilli do Juventusu. Taki ruch oznacza, że
Andaluzyjczycy w ciągu najbliższych dni postarają się sprowadzić z
Kantabrii Alvaro Gonzaleza.
« Poprzednia część | Dalsza część »
Zobacz komentarze (2) »
Dodaj komentarz »
© 2009-11 | iGol.mobi